Brudnopisu ciąg dalszy
Zgodnie z obietnicą dzisiaj ciąg dalszy "Pokoju chłopca".
- No właściwie… ale chyba nie można tak tego oceniać – wydusiłem zupełnie nie wiedząc, jak się do tego zabrać
- Zaraz, zaraz! Przecież nie ma takich rzeczy, które są zdecydowanie dobre i zdecydowanie złe. A skoro dobro i zło są bezwzględne i obiektywne, to coś tutaj się nie zgadza. Wychodzi na to, że lew posługuje się iście moralnością Kalego. Jak lew zjeść antylopa – to dobrze. Jak antylopa zjeść lwa – to źle. Chwileczkę… – Joel coraz bardziej się ożywiał. Wracało mu owo szelmowskie podejście, które zwykło mu towarzyszyć, gdy z zacięciem o czymś opowiadał. – No tak przecież antylopy nie jedzą lwów. Należy z tego wnioskować, że racje miał lew. Dobry lew!
- Przestań! Mnie to naprawdę zainteresowało, a ty sobie urządzasz tutaj kpiny – w duchu jednak dziękowałem, że wracał mu humor.
Przez ostatnie dni był jakiś nieobecny. Nie było widać, że cierpi ale prawie zupełnie przestał się uśmiechać i praktycznie wcale się nie odzywał. Od rana zakopywał się w pracy i tak mu dzień upływał do godzin późnonocnych. Nawet przestał wpadać na siłownię, kiedy ćwiczyłem, by sprawdzić osobiście jak bardzo urósł mój biceps. Był prawie duchem. Ale tamtego wieczora obudził się w nim znowu dawny Joel.
- Tak, tak! Masz zupełną racje! –nie przestał drwić. - Lew jest zły. Wszyscy wiedzą, że stał na czele stada trzymającego władzę. – Nagle spoważniał, zupełnie jakby sobie przypomniał o czymś smutnym. – No, już dobrze! Wracamy do tematu – poprawił koc i z powagą autorytetu naukowego kontynuował. – Sam widzisz, że orzekanie o dobru i złu w sposób bezwzględny i bezsprzeczny jest zadaniem iście karkołomnym. To co bowiem dobre dla jednego, nie musi być takim samym dla innych. I czasem nawet rzekome prawo naturalne nie ułatwia sprawy. Dlatego sens oceny świata jako całości, z perspektywy dobra i zła jest wątpliwy. Chyba, że przyjmiemy za punkt wyjścia prawo boskie, wtedy będziemy poruszać się w sferze z góry ustalonej. Problem jednak polega na tym, jak wybrać rzeczywiste prawo boskie i jaka religia rzeczywiście je przekazuje. W tym zakresie jest jednak pewien punkt wspólny dla wielu religii, a sprowadzający się do faktu niepostrzegania umierania jako zła. Niektóre idą nawet o krok dalej, wskazując za cel życie wieczne, nie zaś doczesne.
- Skoro umieranie nie jest złem, dlaczego cierpimy gdy odejdzie ktoś bliski? – zapytałem, jednocześnie uświadamiając sobie jak bardzo prozaiczne jest to pytanie.
- Właściwie sam sobie odpowiedziałeś. Człowiek z natury jest egoistą, a przy tym ma wybujałe poczucie własności. Dlatego cierpi – z poczucia niesprawiedliwości, że został pozbawiony kogoś, kto stanowił fragment jego rzeczywistości…
- Znowu popadasz w cynizm! – przerwałem.
- Wyjątki jedynie potwierdzają regułę. Ale pozwól mi dokończyć. Śmierć w ogólności, a kogoś nam bliskiego szczególnie budzi w nas lęk. Nie wiedząc, co jest po drugiej stronie lustra zaczynamy się najzwyczajniej bać, czy po prostu wątpić w to co się z nami stanie. Rzadko ten strach spotkasz w formie świadomej u ludzi młodych. A u ludzi starszych zwykle wywołuje on powrót do religii. Właściwie na pograniczu tych obu przyczyn, znajduje się jeszcze jedna. Śmierć kogoś bliskiego z reguły zaburza naszą dotychczasową strukturę życia. Nagle okazuje się, że jakaś część naszego czasu pozostaje niezagospodarowana. Nasze myśli i uczucia, te bieżące oraz plany na przyszłość zostają pozbawione adresata. A my? Nasze życie znakowane jest ludźmi. Więc gdy odchodzi ktoś, tracimy umiejętność rozpoznawania doskonale znanego nam terenu. Jak to możliwe? Wbrew pozorom człowiek bardzo przywiązuje się do sytuacji, często bardziej niż do ludzi.
- Jak można bardziej przywiązać się do sytuacji niż do ludzi? Zastanów się! – rzuciłem wzburzony.
- Uspokój się proszę – odparł Joel. – Kiedy otaczają nas ludzie, za którymi nie przepadamy, a mimo to musimy z nimi być, wtedy zaczynamy nasze uczucia przelewać na inne elementy rzeczywistości. Człowiek ma w sobie coś z kota. Nie lubi, gdy niespodziewanie coś zmieni się w jego codzienności. Dlatego stres towarzyszy np. zwolnieniu z pracy czy nawet jej świadomej zmianie.



3 Comments:
Czy można mieć nadzieję na kolejne fragmenty?
Nie sądzę, żebym rozpowszechniał polską wersję. Ale kto to wie co się jeszcze zdarzy.
Ja też chcę więcej!
Prześlij komentarz
<< Home