środa, lipca 06, 2005

Trudny okres

Rozpoczął się dla mnie jeden z najtrudniejszych momentów w roku. Wakacje. Nie, nie! Ja o wakacjach mogę sobie pomarzyć. Ale nadszedł właśnie ten okres w roku, kiedy na ulice i uliczki wylegają dziesiątki, setki, tysiące młodych, ładnych, dobrze zbudowanych chłopaków w krótkich spodenkach, podkoszulkach, białych skarpetkach i obuwiu sportowym. Wielokroć zazdroszczę ich dziewczynom, które mogą się w nich wtulić, oprzeć na ich ramieniu czy po prostu gdzieś z nimi wyjść. Mi pozostaje jedynie popatrzeć i cierpieć w zaciszu domowym, że przecież ja, zwykły, krępy chłopak nigdy takiego partnera mieć nie będę. Zresztą pozostaje pytaniem bez odpowiedzi czy w ogóle jakiegokolwiek chłopaka mieć będę, a jeśli tak, to kiedy.

Przeżywam to głęboko, nawet rzekłby, że bardzo. Torturuje się swoją samotnością, zabijam się pracą. Dawno straciłem nadzieję, że jeszcze zdarzy się ten moment w moim życiu, kiedy będę szczęśliwy u boku człowieka, który swoją osobowością albo choćby podejściem do życia napędzał mnie będzie do działania. Jednakże od pięciu lat bez mała widzę, że skrzydła uczuć nie dla mnie są przeznaczone. Tedy znowu zapadam w marazm, wir pracy i codziennych obowiązków związanych z prowadzeniem firmy, realizowaniem bieżących zadań i zmaganiem się z rzeczywistością.

Nigdy nie potrafiłem zrozumieć, jak to możliwe, że jest nas tak wielu a tak trudno nam jest się poznać. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego mimo tego, iż wielu tak jak ja narzeka na samotność nadal nie umiemy się sparować niczym te elektrony. Coś chyba szwankuje wśród ludzi z tą hybrydyzacją.

Nie oczekuję wyidealizowanych uniesień - raczej zespólni, wspólnego bycia, życia, dzielenia się codziennością. Nie spodziewam się cudów. Jakże łatwiej by było jednak razem kroczyć przez życie, a nie zamykać się w swojej samotni.

Cóż jednak innego mi pozostało. Chyba tylko czekać, aż oszaleję. Czekać, aż samotność strawi mnie do szczętu.

7 Comments:

At 10:28 PM, Anonymous Anonimowy said...

trochę idealizujesz związek między dwoma osobami, oprócz partnera są jeszcze przyjaciele, jeśli na razie nie ma tego jedynego, może warto poszukać takich właśnie bliskich osób, cierpliwość jest chyba jedną z najpiękniejszych rzeczy w życiu, pozdrawiam cię serdecznie

 
At 11:02 PM, Anonymous Anonimowy said...

Ładnie, prosto i trochę przygnębiająco. Bo może w niektórych przypadkach nawet takie zwykłe pragnienie wspólnego bycia, życia, dzielenia się z kimś codziennością to już oczekiwanie cudu?

 
At 2:27 PM, Anonymous Anonimowy said...

Witaj :) Dawno nie pisałem... Ale czytam wszystkie twoje nowe blotki. Pare razy chciałem napisać, ale... nie potrafiłem. Swego czasu napisałeś tak porażający tekst, ze się aż przestraszyłem. Zabierałem się do skomentowania i nie wiedziałem, jak to zrobić. Smutna ta dzisiejsza blotka, ale jak ja cię doskonale rozumiem! Nasz wspólny znajomy twierdzi (i słusznie), że wokół mnie ciągle jest tłumnie. Może i jest, ale i tak nie czuję się z nimi specjalnie związany. Może rzeczywiście za dużo oczekujemy? Ale czy warto, żeby marzenia skarlały? Ja nie chce... Czekajmy i patrzmy wokół, a może znajdziemy...
Serdecznie cię pozdrawiam,
Wojtek

 
At 5:00 PM, Anonymous Anonimowy said...

Moze rzeczywiscie za duzo wymagamy od zycia... :(

 
At 11:44 AM, Anonymous Anonimowy said...

Zwiazki sa stanowczo przereklamowane!!!
Po 4 zwiazkach wiem, ze to wiecej klopotow niz pożytku

 
At 11:54 PM, Anonymous Anonimowy said...

Samotniku, absolutnie się nie zgadzam! Po doświadczeniach wiem, że warto... Choć znów jestem sam.

 
At 12:01 PM, Anonymous Anonimowy said...

a czemu twierdzisz, że nie znajdziesz sobie drugiej połowy ... wierz mi, ja wredna jestem i niezbyt ładna a doczekałam się ... ty jesteś mądry, w końcu ktoś to doceni, wiem że jesteś w trudnejszej sytuacji, ale wierzę że wszystkich nas czeka coś dobrego w życiu ...

 

Prześlij komentarz

<< Home