piątek, kwietnia 08, 2005

Zmierzch bogów...

Dzisiaj przeżyłem wielokrotne upokorzenie. Zewsząd namawiany byłem do obejrzenia transmisji z pogrzebu Papieża. Szanuję uczucia religijne Polaków. Szanuje ich przywiązanie do zwierzchnika kościoła. Nie oznacza to wszakże, że musze podzielać ich poglądy. Wychowałem się w duchu innej religii i od nikogo nie oczekuję, żeby podzielał moje wyznanie. Dla mnie wartości miłości bliźniego, pojednania czy szacunku, to wartości mające swoje źródła w różnych religiach. Znam setki ludzi, którzy głoszą te wartości, wprowadzają je w czyn, i tylko z faktu wrodzonej skromności oraz tego, że nie stoją na czele jakiejkolwiek organizacji wynika to, iż nikt o nich nigdy nie słyszał.

Jeśli chodzi o pojawiające się ostatnio na ustach wielu pojęcie „miłosierdzie” przyznam szczerze, że jest to uczucie zupełnie mi obce. Miłosierdzie - współczucie okazywane komuś czynnie; zmiłowanie się nad kimś, litość. Zdecydowanie dla mnie ważniejsze jest czynne niesienie pomocy, w takiej bądź innej formie. Samo miłosierdzie jest dla mnie aktem bardzo przygnębiającym. Co z tego, że w sposób czynny okażę komuś współczucie? Jeśli mu nie okażę realnej pomocy, z mojego współczucia drugiemu człowiekowi niewiele przyjdzie.

Pamiętam jak w czasie studiów spędzałem liczne godziny na oddziale onkologicznym. Po wielokroć słyszałem od pacjentów w stanie terminalnym: „Nie chcę współczucia. To upokarzające. Sprawia, że czuję się gorszy.”, „Okaż mi swoją pomoc, albo po prostu traktuj mnie normalnie. Nie chcę czuć się nieprzydatny, mniej wartościowy.”

W judaizmie jest instytucja zwana cedaką. Słowo cedaka „צדקה” pochodzi od słowa cedek „צדק” – sprawiedliwość, słuszność, prawowitość. Cedaka zaś oznacza dobroczynność, jałmużnę, zasiłek. W Devarim 16:20 (Deuteronomium lub Księga powtórzonego prawa) napisane jest: „Sprawiedliwość, sprawiedliwość (cedek, cedek) powinieneś czynić, abyś mógł dziedziczyć i żyć na ziemi, którą twój B-g dał tobie.” W tej samej księdze napisane jest (26:12), że należy 10 procent swoich dochodów oddawać ubogim, co trzeci rok oraz dodatkowy procent dochodów każdego roku (Tora mówi wyraźnie nie tylko o ubogich: osobom bez ojca, obcym, wdowom). W szerszym kontekście oznacza to nie tylko dawanie jałmużny (nie lubię tego słowa, bo w polskim języku ma ono bardzo pejoratywny wydźwięk), ale pomoc w znalezieniu pracy, czy udzielenie pożyczki (jeśli ów wstydzi się przyjąć darowiznę), wejście z nim w spółkę, itp.

Dziś setki znajomych poucza mnie, że tylko Papież wiedział i nauczał słusznej drogi. Z całym szacunkiem, ale są to prawdy, których autorem jest B-g. A głowie kościoła nie wypadałoby nauczać innych niż B-skich prawd. Słowa te nie są skierowane przeciwko Papieżowi, ale przeciwko ludziom, którzy z Biskupa Rzymu robią boga. Jakoś niewielu pamięta zawołanie papieskie: "Totus Tuus" (cały Twój).

Ponieważ, przez ostatnie dni, wielu próbowało mnie nie tylko przekonywać do słuszności ich poglądów, ale również nawracać, bez najmniejszego szacunku dla mojego światopoglądu, zdecydowałem się zlikwidować tego bloga. Skoro nie mogę wyrażać swoich poglądów, bez narażenia się na zarzut obrażania uczuć religijnych (daleko mi do tego, bo szanuję każdą wiarę i światopogląd, który nie jest sprzeczny z dobrem ogólnoludzkim), to również i ten blog nie jest tutaj potrzebny. Decyzja ta ma jeszcze jeden wymiar. Najprawdopodobniej nie zdecyduję się na napisanie mojej książki po polsku. Obawiam się szykan, plwania na moje poglądy, mieszania mnie z błotem i szeregu jeszcze innych bardziej „miłosiernych” czynów.

Blog pozostanie na miejscu najprawdopodobniej do północy w poniedziałek, po czym zostanie skasowany.

Dziękuję wszystkim za czytanie moich tekstów.

11 Comments:

At 11:44 PM, Anonymous Anonimowy said...

OK, rozumiem Twoje rozgoryczenie. Podpisałbym się spokojnie pod wieloma ze stwierdzeń z tej blotki. A co do samego bloga znasz moje zdanie. Chciałbym żeby został. Lubię czytać Twoje teksty i nie chciałbym zostać pozbawiony tej przyjemności.

 
At 11:47 PM, Blogger CD34 said...

Dziękuję za twój udział w moim blogu. Chciałbym wierzyć, że więcej osób tak twierdzi. Niestety po ostatnich dniach rozszalałej nienawiści, nie wierzę w to.

 
At 12:06 AM, Anonymous Anonimowy said...

Witaj! Wpisałeś słowa bolesne i ciężkie, ale niestety prawdziwe. Ja jestem Polakiem, czuję się bardzo mocno związany z Ojczyzną (jak dziwnie brzmią takie słowa), ale muszę się z Tobą zgodzić. Papież był wspaniałym człowiekiem, bardzo wiele zmienił w Kościele, pomógł wielu ludziom. Ale mnie też doprowadzała do szału cała ta nienormalna sytuacja związana z Jego śmiercią. Byłem zażenowany działaniami mediów, polityków (ci mniej mnie zaskoczyli), moich sąsiadów i znajomych. Łańcuszki internetowe, gaszenie świateł na pokaz, nawet dostawałem smsowe modlitwy (mimo, że znajomi znają mój światopogląd)... I ludzie obrażali się gdy mówiłem - dajcie w spokoju odejść temu człowiekowi, chyba na to zasłużył, nie róbcie pokazówek. Nie jestem wierzący, więc nie bedę się wypowiadał na tematy religijne, choć chwilami okazuje się, że wiem o nich więcej niż niejeden katolik. Chyba nie uda ci się do końca zrozumieć Polaków, bo ja sam ich nie rozumiem, a żyję tu znacznie dłużej niż Ty. W każdym razie dobrze, że piszesz o takich sprawach. Może ktoś się chociaż zastanowi.
Pozdrawiam, Wojtek
P.S. A swoją droga gratuluję pięknego języka, to rzadkie nawet wśród Polaków :-)

 
At 9:47 AM, Anonymous Anonimowy said...

Proszę nie kasuj bloga...ale co ja mogę... :(

 
At 11:35 AM, Blogger CD34 said...

Dziękuję Wojtkowi, chyba nowemu czytelnikowi, za ciepłe słowa. Wzruszyłem się niezmiernie. Dziękuję też Xeonowi. Nie wiem co powiedzieć.

 
At 12:27 PM, Anonymous Anonimowy said...

Ja raczej bardzo rzadko czytuję blogi, ale obiecuję od czasu do czasu zajrzeć, poczytac i skomentować (jeśli nadal bedziesz pisał).
Pozdrawiam, Wojtek

 
At 5:29 PM, Anonymous Anonimowy said...

zawsze, gdy ktoś znajomy likwiduje swojego bloga jest mi bezgranicznie smutno ... wiesz, odbiór twoich tekstów może być cokolwiek kontrowersyjny, gdyż słowo pisane nie oddaje do końca tego co się tak naprawdę chce przekazać ... sama nie wiem, z jednej strony blotka poruszająca - bo prawdziwa, z drugiej jednak ... hmm, wielu próbuje nawracać ... wielu chce otworzyć ludziom oczy ... czy ty w poście z 4 kwietnia nie robisz tego samego???? ps. nie znaczy to absolutnie, że uważam iż powinieneś odejść ... nie, wręcz przeciwnie ... nie mówmy o tolerancji, bądźmy tolerancyjni ... :)

 
At 5:35 PM, Blogger CD34 said...

Twoja odpowiedź jeszcze raz utwierdza mnie w słuszności decyzji o skasowaniu bloga. Nikogo w tekście z 4 kwietnia nie nawracam, tylko oczekuję poszanowania moich poglądów. Wolnoć Tomku, ale zaznaczam w swoim domku a nie w moim. No chyba, że chcemy żyć według zasady "jedzmy g*wna, miliony much nie mogą się mylić".

 
At 5:37 PM, Blogger CD34 said...

A swoją drogą post z 4 kwietnia dotyczył tylko tych, którzy w imię szeroko pojętego chrześcijaństwa, którego zresztą zupełnie nie rozumieją, starają się udowodnić swoje zachowanie. Nie dotyczył on osób niewierzących lub wyznających inne judeo-chrześcijańskie prawdy.

 
At 1:41 AM, Anonymous Anonimowy said...

Anonimowa - w kontekście blotki z 4 kwietnia - widziałem w Kętrzynie takie transaparenty rozwieszone nad główną ulicą:
Odszedł Pasterz nasz co ukochał lud.
Ojcze Święty kochamy Cię.

Pierwszy wers to cytat z pewnej pieśni wielkopostnej, często śpiewanej zwłaszcza w Wielki Piątek, pieśni ku czci Chrystusa. Wiem, że się czepiam, ale dla mnie takie zestawienia coś by jednak sugerowały.

 
At 7:52 PM, Anonymous Anonimowy said...

okej, może i racja że jest dużo przesady w czczeniu Ojca Świętego, jednak widocznie ja czegoś nie rozumiem w poście z 4 kwietnia, trudno mi przyznać tutaj komukolwiek rację ... dlatego przepraszam, że utwierdziłam cię Krisie w odejściu z czynnego blogowania, nie to było moim zamysłem ... a reszta to po prostu kwestia interpretacji ... a ich tyle, ile ludzi na tym świecie ...

 

Prześlij komentarz

<< Home