Dzisiaj przeżyłem wielokrotne upokorzenie. Zewsząd namawiany byłem do obejrzenia transmisji z pogrzebu Papieża. Szanuję uczucia religijne Polaków. Szanuje ich przywiązanie do zwierzchnika kościoła. Nie oznacza to wszakże, że musze podzielać ich poglądy. Wychowałem się w duchu innej religii i od nikogo nie oczekuję, żeby podzielał moje wyznanie. Dla mnie wartości miłości bliźniego, pojednania czy szacunku, to wartości mające swoje źródła w różnych religiach. Znam setki ludzi, którzy głoszą te wartości, wprowadzają je w czyn, i tylko z faktu wrodzonej skromności oraz tego, że nie stoją na czele jakiejkolwiek organizacji wynika to, iż nikt o nich nigdy nie słyszał.
Jeśli chodzi o pojawiające się ostatnio na ustach wielu pojęcie „miłosierdzie” przyznam szczerze, że jest to uczucie zupełnie mi obce. Miłosierdzie - współczucie okazywane komuś czynnie; zmiłowanie się nad kimś, litość. Zdecydowanie dla mnie ważniejsze jest czynne niesienie pomocy, w takiej bądź innej formie. Samo miłosierdzie jest dla mnie aktem bardzo przygnębiającym. Co z tego, że w sposób czynny okażę komuś współczucie? Jeśli mu nie okażę realnej pomocy, z mojego współczucia drugiemu człowiekowi niewiele przyjdzie.
Pamiętam jak w czasie studiów spędzałem liczne godziny na oddziale onkologicznym. Po wielokroć słyszałem od pacjentów w stanie terminalnym: „Nie chcę współczucia. To upokarzające. Sprawia, że czuję się gorszy.”, „Okaż mi swoją pomoc, albo po prostu traktuj mnie normalnie. Nie chcę czuć się nieprzydatny, mniej wartościowy.”
W judaizmie jest instytucja zwana cedaką. Słowo cedaka „צדקה” pochodzi od słowa cedek „צדק” – sprawiedliwość, słuszność, prawowitość. Cedaka zaś oznacza dobroczynność, jałmużnę, zasiłek. W Devarim 16:20 (Deuteronomium lub Księga powtórzonego prawa) napisane jest: „Sprawiedliwość, sprawiedliwość (cedek, cedek) powinieneś czynić, abyś mógł dziedziczyć i żyć na ziemi, którą twój B-g dał tobie.” W tej samej księdze napisane jest (26:12), że należy 10 procent swoich dochodów oddawać ubogim, co trzeci rok oraz dodatkowy procent dochodów każdego roku (Tora mówi wyraźnie nie tylko o ubogich: osobom bez ojca, obcym, wdowom). W szerszym kontekście oznacza to nie tylko dawanie jałmużny (nie lubię tego słowa, bo w polskim języku ma ono bardzo pejoratywny wydźwięk), ale pomoc w znalezieniu pracy, czy udzielenie pożyczki (jeśli ów wstydzi się przyjąć darowiznę), wejście z nim w spółkę, itp.
Dziś setki znajomych poucza mnie, że tylko Papież wiedział i nauczał słusznej drogi. Z całym szacunkiem, ale są to prawdy, których autorem jest B-g. A głowie kościoła nie wypadałoby nauczać innych niż B-skich prawd. Słowa te nie są skierowane przeciwko Papieżowi, ale przeciwko ludziom, którzy z Biskupa Rzymu robią boga. Jakoś niewielu pamięta zawołanie papieskie: "Totus Tuus" (cały Twój).
Ponieważ, przez ostatnie dni, wielu próbowało mnie nie tylko przekonywać do słuszności ich poglądów, ale również nawracać, bez najmniejszego szacunku dla mojego światopoglądu, zdecydowałem się zlikwidować tego bloga. Skoro nie mogę wyrażać swoich poglądów, bez narażenia się na zarzut obrażania uczuć religijnych (daleko mi do tego, bo szanuję każdą wiarę i światopogląd, który nie jest sprzeczny z dobrem ogólnoludzkim), to również i ten blog nie jest tutaj potrzebny. Decyzja ta ma jeszcze jeden wymiar. Najprawdopodobniej nie zdecyduję się na napisanie mojej książki po polsku. Obawiam się szykan, plwania na moje poglądy, mieszania mnie z błotem i szeregu jeszcze innych bardziej „miłosiernych” czynów.
Blog pozostanie na miejscu najprawdopodobniej do północy w poniedziałek, po czym zostanie skasowany.
Dziękuję wszystkim za czytanie moich tekstów.