Już się zmierzchło...
I nastała noc. Wyszedłem przed dom, żeby chwycić trochę natchnienia i zapalić papierosa. W pobliskich domach światła są już wygaszone. Na wieży kościelnej zegar wybija północ. Księżyc w pełni przebłyska zza drzew. Cisza. Jeszcze tylko od czasu do czasu z pobliskiej ulicy słychać dźwięk przejeżdżającego samochodu. Miasto śpi. Nie słychać nawet oddechu fabryki położonej o 6 km stąd. Powietrze jest spokojne, jakby chciało powiedzieć, że już niedługo też uśnie. Lampy przy drodze mrugają swoimi żółtymi sodowymi światłami. Jest łagodnie i rześko. Nawet myśli przepływają spokojniej.
Lubię to uczucie. Cieszy mnie ten spokój. Przynosi ukojenie skołatanym nerwom. Daje poczucie, że jest jeszcze nadzieja, że być może kolejny dzień przyniesie odrobinę odpoczynku. Ulga. Nareszcie mogę oddychać.
Gdy tak stoję przed domem dręczy mnie tylko jedno pytanie. Dlaczego, na rzecz ucieczki od takiego błogostanu, ludzie wyrządzają sobie krzywdę? Pędzą, zżymają się na siebie, obrzucają się błotem. Kiedy patrzę na nieboskłon chciałbym tym uczuciem ukojenia obdarować cały świat. To pragnienie jest niepojęte, nieogarnione, niezgłębione.
Gdyby tak choć wydzielić część tej sielskiej ciszy na dzień.



3 Comments:
Podczas czytania koło mojego domu przejechał pociąg towarowy...:> Nie da się...sielska cisza należy do nocy...tak po prostu. Jeszcze jest za wcześnie, za zimno, ale tak za za miesiąc, może dwa, będę włóczył się się po opustoszałych ulicach czując na sobie podmuchy ciepłego wiatru...:) [najlepiej spacerowć pomiędzy 1:00 a 4:00]
sielska cisza w moim przypadku też jest nie do osiągnięcia ... ale za to spokojne klimaty ostatnio słuchanego K-pax Soundtrack'a powodują u anonimowej ukojenie tak jej ostatnio potrzebne :)))
Wyjście w nocy z domu w moim przypadku to coś nieosiągalnego. Brak dopuszczalnego uzasadnienia i możliwości wyjaśnienia babce podobnych ekstrawagancji.
Prześlij komentarz
<< Home