piątek, marca 18, 2005

Wpis w dwóch aktach

Ponieważ nawarstwiło się bardzo wiele spraw, którymi chciałem się podzielić, zdecydowałem podzielić dzisiejszy wpis na dwa akty. Oczywiście Akt II pojawi się po krótkim antrakcie.

Miejsce akcji: biuro zwane mieszkaniem (lub mieszkanie zwane biurem)
Czas akcji: godzina okołopółnocna
Środek komunikacji: Skype


Osoby: Krakauer (znajomy po linii zawodowej)
Sidik (wszem i wobec znany jako CD34)

KRAKAUER
Mam dla ciebie prześlicznej urody piosnkę, co porywa i rozbraja.

SIDIK (z nieskrywanym podnieceniem)
Tedy ślij ją Waść jako krakowska wysyłarka.

(KRAKAUER wysyła SIDIKOWI stosowny plik, pochrząkując w międzyczasie z samozadowolenia, co zresztą dość często mu się zdarza w najmniej oczekiwanych momentach.)

KRAKAUER (z wielką niecierpliwością nieznoszącą sprzeciwu)
Słuchasz już tego?

SIDIK
Już uruchamiam odtwarzacz.

(Przygasają światła, następuje absolutna cisza, przerwana w ostatniej chwili brzękiem odkładanej wirtualnie słuchawki. Na monitorze usadawia się kotka, wykorzystując swój ogon jako wycieraczki do ekranu. Z głośników płynie sielska melodyjka, przywodząca na myśl idyllę wiejskiego życia…)

„Gdy czasem młoda polonistka
Taka naiwna, schludna taka,
Egzaltowana, świeża, czysta,
Że chciałoby się siąść i płakać.

Więc gdy ta polonistka właśnie
Małpując młodopolskie pozy
Wybiegnie o porannym czasie
Boso na łąkę między brzozy.
(…)
Coś z Anny German, gdy zanuci,
Wyrecytuje coś z Asnyka,
A potem bardzo się zasmuci
Nad żabką, którą bocian łyka,

I chcąc zapłakać nad półtrupem
(bo drugie pół ten bocian urwał)
Wlizie tą bosą nogą w kupę
I wyda okrzyk: - Ożesz kurwa!
(…)”

Andrzej Waligórski


A teraz coś z zupełnie innej beczki, czyli tekścik na antrakt.

***
Jeśli ty, jeśli ja...
bezbrzeżne intarsja myśli,
sierpień trwoniący gwiazdy
i wieczory più avvivando
dobiegające swego kresu.

Jeśli ty, jeśli on...
zespólnia rozłączna,
naciekanie słodyczą absyntu,
opieszała powolność klepsydr
i słowa.

Jeśli ty…

Sidik

3 Comments:

At 6:38 PM, Anonymous Anonimowy said...

Akt pierwszy - słyszałem ten przebój. Zachwycam się Kabaretem Starszych Panów więc może dlatego utwór nie rzucił mnie na kolana.

Antrakt jest ciężki - nie wiem co o nim myśleć. Przeczytałem dwa razy i... nie, muszę gonić pisać swoją blotkę, nie mam czasu na dalsze próby zinterpretowania tekstu. Zreszto mając w tle ścieżkę dźwiękową PLEBANII (babka właśnie ogląda) nie umiem myśleć - cały wysiłek wkładam w to, żeby nie krzyczeć.

 
At 9:28 PM, Anonymous Anonimowy said...

ogólnie blotki część pierwsza mnie urzeka ... druga odrzuca, ale li tylko i wyłącznie iż w genach rodzina nie sprzedała mi umiejętności rozumienia słowa poetyckiego ... zatem cuż ... przyznałam się, a ty teraz musisz z tym żyć :P

 
At 10:23 PM, Blogger CD34 said...

szkoda :(

 

Prześlij komentarz

<< Home