środa, marca 16, 2005

Po cichu. Po wielkiemu cichu...

…ide sobie ku miastu po flaaszku. I idu… ii widzu… Straaż Miejsku…

A to nie z tej bajki. Ale rzeczywiście po cichu. Obudziłem się rano bez głosu. Opuścił mnie niedobry. Widać nie mógł mnie już znieść. Mam jednak nadzieję, że się rozmyśli i wróci. W końcu głos bez człowieka, to jak uśmiech bez kota…
To, co teraz moi telefoniczni rozmówcy muszą wysłuchiwać przypomniało mi dobrze znaną piosenkę Andrzeja Waligórskiego, a właściwie pewien jej fragment:

„Po obiedzie złota cytra
Gra prześliczną melodyjkę,
Cysorz bierze z szafy litra
I odbija berłem szyjkę.”


Wydawałoby się, że niedyspozycja głosowa nie przyniesie już żadnych zabawnych konsekwencji. Nic bardziej błędnego. Zadzwoniłem do mojego ucznia - lekarza weterynarii (nauczam w wolnych chwilach języka angielskiego).

- Wie Pan co? Chyba przełożymy dzisiejszą lekcję na jakiś inny termin?
- A co się stało? Zapalenie krtani? Ja zawsze zabraniam moim pacjentom w takich sytuacjach podawać zimnych i ciepłych napojów. No i powinni ograniczyć szczekanie.

No to zszedłem na psy. Nie wiem, co by na to powiedziała moja kotka, ale nie sądzę by się jej to bardzo spodobało.

Tymczasem ja zająłem się rutynowymi zadaniami. Praca, obiad, praca, drzemka… coś tu się nie zgadza. Drzemki jeszcze nie było. Zanim jednak udam się na drzemkę, postawię pytanie, na które być może ktoś zna odpowiedź. Otóż otrzymałem maila od jednego ze znajomych, który to akurat przeglądał jakieś osobliwe dane statystyczne. Ów znajomy uprzejmie mnie zapytuje, co robi grabarz wykończeniowy?

W normalnych warunkach, po tym pytaniu pewnie odebrałoby mi mowę, gdyby nie to że głosu nie mam od rana. Nie zmienia to faktu, że wątpliwość pozostała. I tym optymistycznym akcentem pozostawiam swoich czytelników do następnego razu.


Ave Cesar, Morituri Te Salutant!

3 Comments:

At 9:09 PM, Anonymous Anonimowy said...

Grabarz wykończeniowy = grabarz uklepywacz? :P

 
At 1:28 AM, Anonymous Anonimowy said...

:( A tak w ogóle to się teraz cholernie martwię.

Pomijając wszystkie inne powody - musisz koniecznie jak najszybciej wyzdrowieć, bo obiecałeś mi tę własnoręcznie upieczoną nadziewaną jabłkami gęś.

 
At 9:47 PM, Anonymous Anonimowy said...

grabarz wykończeniowy??? przychodzi do osoby na progu śmierci i ją wykańcza???? to takie skojarzenie rodem z serialu "6 stóp pod ziemią" ... pozdrawiam

 

Prześlij komentarz

<< Home