National Geographic
Spokojne do niedawna nadwiślańskie niziny z wolna budzą się do życia, by w niespokojnym tańcu przywitać skrytego jeszcze kilkanaście dni temu w gęstych marcinkach nowego wodzireja okolicy. Dotychczas prawie niewidoczna, niczym skradajacy się nocą kot, teraz w jupiterach słońca wyłania się z ukrycia maszerując dzielnie pośród przaśnych lepiężników i piętrzących się dumnie ligustrów wszechnadwiślańskich, przedarłszy się uprzednio przez rozpościerające się nieopodal na platformach polan rokitniki. Jarka nie rezygnuje jednak z ostrożności pobekując zwiadowczo, jakby w obawie, że jej dziki pląs z oddali obserwowany zazdrośnie przez owieczkę Dolly mógł zbudzić z sennego letargu czychające wokół dzikiego kamienia lisy, oleice czy dzikie ssaki homojotermiczne.
Jarka nie pogardzi nawet słomką, sikorką czy macierzanką. Jej przysmakiem są jednak dojrzałe rydzyki wyrastające z utkanej niczym z miekkiego moheru butwiejącej podściółki bagiennej. Tymczasem w gęstwinach ligustrów młode łyski stroszą swe brunatniejące piórka dybiąc nienawistnie na rzadkie owoce jerozolimki. Bosakowatymi dziobami nerwowo przeczasują pobliskie wody, by nieznalazłszy niczego godnego uwagi butnymi wrzaskami podkreślić swoją heterozygotyczność.



